Menu

Forum

Zaloguj się na forum
Login:
Hasło:
 
 Zapomniałem hasła
 Rejestracja

Ostatnie wiadomości

więcej

Galerie

 
 
 

więcej

więcej

Przegląd prasy

Przegląd Prasy / Architektura & Sport / Dlaczego konkurs architektoniczny? / Architectural Competition ? Why?

Dlaczego konkurs architektoniczny? / Architectural Competition ? Why?

2007-10-22


Lidia Grzybowska-Kwiecińska: Potencjalny inwestor z sektora publicznego może wyłonić projekt obiektu, który zamierza zrealizować, w drodze przetargu lub konkursu architektonicznego. W przetargu konkurują ze sobą wykonawcy, w konkursie ścigają się architekci. Obie drogi mają, z punktu widzenia inwestora, zalety i wady.

Jerzy Grochulski: Konkurs ma tę przewagę nad przetargiem, że inwestor wcześniej poznaje rozwiązania funkcjonalne zgłoszonych projektów i może wybrać taki, który – jego zdaniem – najlepiej sprawdzi się w codziennym użytkowaniu obiektu. Natomiast wybierając drogę przetargu, takiej możliwości praktycznie nie ma.
Obserwuję pewne wahania inwestorów przed ogłaszaniem konkursów, co wynika m.in. z obawy, że mogą utracić wpływ na wybór konkretnego projektu. Jest to naturalne, bo to inwestor wydaje pieniądze. Obawa ta – moim zdaniem – jest jednak nieuzasadniona, ponieważ dzięki konkursowi inwestor uzyskuje obiektywne opinie jurorów, którzy wskazują najlepsze rozwiązania.

LG-K: Na jaką pomoc SARP-u może liczyć inwestor, wybierając drogę konkursu?

JG: Stowarzyszenie Architektów Polskich oferuje różne formy pomocy przy organizacji konkursów architektonicznych. Zgodnie z przepisami zmienionej dwa lata temu ustawy Prawo Zamówień Publicznych inwestor może scedować przeprowadzenie całej procedury konkursowej na taką organizację, jaką jest SARP. Zamawiający definiuje w tym wypadku tylko swoje potrzeby merytoryczne, dotyczące np. wielkości obiektu czy zaleceń programowych. I oczywiście odpowiada za przygotowanie odpowiedniej działki.
Pomocy udzielają poszczególne oddziały SARP-u, przygotowując samodzielnie lub wspólnie z zamawiającym regulamin konkursu oraz desygnując sędziów konkursowych. Są to zazwyczaj osoby, które mają doświadczenie w realizacji obiektów o podobnym charakterze, co daje gwarancję, że rozstrzygnięcia jury będą racjonalne.

LG-K: W jakiej fazie procesu planowania przedsięwzięcia najlepiej zgłosić się do SARP-u?

JG: Moment rozpoczęcia współpracy może być różny. Lepiej jednak zrobić to przed wyborem działki. Chodzi bowiem o to, aby w procedurze inwestycyjnej od samego początku uczestniczył jeśli nie cały zespół, to przynajmniej jeden architekt desygnowany przez Stowarzyszenie, który może pomóc inwestorowi wybrać taką działkę, która w najlepszy sposób zdolna jest przyjąć planowaną inwestycję.

LG-K: Czy potencjalny inwestor, który chce nawiązać współpracę ze Stowarzyszeniem, powinien się zgłosić do Zarządu Głównego SARP-u, czy też bezpośrednio do Oddziału SARP-u, na którego terenie działania ma być realizowana inwestycja?

JG: Stowarzyszenie Architektów Polskich podzielone jest na 25 oddziałów terenowych. Przyjęliśmy zasadę, że problemy ładu przestrzennego konkretnej lokalizacji rozstrzygają właściwe terenowo Oddziały SARP. Dysponują one wyspecjalizowanymi zespołami, zajmującymi się procedurami konkursowymi – są to oddziałowe kolegia sędziów konkursowych. Niezależnie od nich w Zarządzie Głównym SARP działa Zespół Koordynacyjny Sędziów Konkursowych. Przy organizowaniu konkursów mogą być pomocne zarówno kolegia oddziałowe, jak i zespół funkcjonujący przy Zarządzie Głównym. Ze względów pragmatycznych właściwy wydaje się oddział lokalny SARP-u, a jeśli inwestor chce uzyskać bardziej ogólne informacje na temat konkursu, może zwrócić się do Zarządu Głównego. Obie drogi są dobre, choć inwestorzy częściej współpracują z oddziałami lokalnymi SARP.

LG-K: Rozumiem, że SARP oddelegowuje jedną osobę bądź komisję, która udaje się na miejsce planowanej inwestycji. Czy inwestor ponosi jakieś koszty?

JG: Takie działanie wykracza poza statutowe zadania Stowarzyszenia i wiąże się z pewnymi kosztami, ale są one raczej symboliczne. Jednym bowiem z podstawowych zadań Stowarzyszenia jest troska o ład przestrzenny, a każda nowa inwestycja, zwłaszcza o charakterze publicznym, wpływa na jego jakość – może go poprawić lub zakłócić. Z tego też powodu SARP, niejako programowo, chce włączać się w takie działania. Bywa nawet tak, że lokalny oddział SARP, jeśli dostrzeże poważny problem przestrzenny, nieodpłatnie pomaga inwestorowi w jego rozwiązaniu. Oczywiście później, gdy zostanie uruchomiona procedura konkursowa, pojawiają się koszty organizacyjne, ale nie są one duże.

LG-K: Po wyborze działki i wyjaśnieniu wszystkich, związanych z nią spraw prawnych trzeba przygotować dokumentację, która będzie stanowiła podstawę do projektowania. Czy w jej tworzeniu również uczestniczy pewne gremium, które później będzie stanowiło jury konkursu?

JG: Tak. Oddział SARP – znając rodzaj inwestycji, jaka ma być przedmiotem rywalizacji konkursowej, oraz procedury poprzedzające rozwiązania projektowe – z grona sędziów kolegialnych SARP desygnuje osoby, które w przyszłości będą jurorami konkursu.

LG-K: Jeśli są to obiekty sportowe, czy będą to osoby, które uczestniczyły bądź w realizacji, bądź...

JG: ... które mają doświadczenie w tym zakresie. Na tym etapie SARP zwykle wskazuje jedną osobę, której później – ze względu na jej doświadczenie zawodowe w zakresie interesującym inwestora – powierza funkcję sędziego referenta. Przeprowadza on z zamawiającym rozmowy na temat wielkości obiektu i jego funkcji. Uczestniczy w przygotowaniu warunków, czyli regulaminu konkursu zarówno w części organizacyjnej, jak i merytorycznej. Już na tym etapie możliwe jest wypracowanie pewnego wyobrażenia o gabarytach obiektu i sprawdzenie, czy przestrzeń działki może przyjąć taką funkcję – czy nie pojawią się poważne perturbacje natury użytkowej lub funkcjonalnej. Inwestor otrzymuje więc od osoby wskazanej przez Stowarzyszenie odpowiedź, czy jego zamysł jest realny i jak wpisuje się w układ przestrzenny danej lokalizacji.


Projekt hali sportowej przy Zespole Szkół nr 2 w Konstancinie Jeziornej, pracownia BiM Architekci


LG-K: Ile może trwać procedura konkursu na duży obiekt sportowy ? od momentu, kiedy zaczyna pracować sędzia referent do chwili jego rozstrzygnięcia?

JG: Jeżeli zamysł inwestycyjny jest dobrze zdefiniowany, to pierwsza faza konkursu – przygotowanie jego regulaminu – przy sprawnym działaniu obu partnerów trwa miesiąc, może nieco dłużej. W tym czasie gromadzi się także wszystkie materiały wyjściowe (np. mapy, które są podstawą rozwiązań lokalizacyjnych) i przeprowadza badania gruntu, które dla inwestycji sportowych są niezwykle ważne (znajomość warstw geotechnicznych pozwoli uniknąć strukturalnych błędów). Ogłoszenie konkursu zajmie kolejny miesiąc. Aby projekt konkursowy nie powstawał w zbytnim pośpiechu, minimalny termin dla architektów na złożenie prac to dwa miesiące. Rozstrzyganie zaś konkursu zwykle zajmuje około dwóch tygodni. Łatwo więc policzyć – cała procedura trwa od czterech do pięciu miesięcy.
Oczywiście trudno tutaj o uogólnienia, ponieważ często brak jednego, ale ważnego dokumentu może znacznie przedłużyć pierwszy etap – wystarczy, że inwestor nie otrzyma w wyznaczonym terminie decyzji o warunkach zabudowy. A jest ona niezbędna, jeśli konkurs ma się zakończyć realizacją wybranego projektu. Służby architektoniczne w niektórych miastach niestety ciągle działają powoli i pomimo istnienia odpowiednich ustaw nie wydają decyzji o warunkach zabudowy w tempie spodziewanym przez inwestorów. To także trzeba uwzględnić.

Projekt stadionu piłkarskiego w Kielcach, pracownia ATJ Architekci

LG-K: Jaki jest zwykle skład jury konkursowego?

JG: Definiują to przepisy ustawy Prawo Zamówień Publicznych, które określają, ile osób w jury powinno mieć odpowiednie przygotowanie zawodowe, wymagane od uczestników konkursu (w przypadku konkursu architektonicznego – ilu architektów).W praktyce oznacza to, że w składzie jury pojawia się wielu architektów.

LG-K: To znaczy ilu?

JG: To zależy od liczebności jury. Moim zdaniem, w konkursach na mniejsze obiekty wystarczy pięcioosobowe jury, a na większe – siedmioosobowe. Jest to wystarczająca liczba członków jury i odradzałbym jej powiększanie, bo to generowałoby dodatkowe koszty. Przy czym liczba członków jury powinna być nieparzysta (5 lub 7), bo uniknie się wtedy równego rozłożenia głosów, a o wyborze projektu do realizacji będzie decydowała większość.

LG-K: Zatem ilu architektów powinno znaleźć się w składzie np. siedmioosobowego jury?

JG: Stowarzyszenie namawia do tego, aby w jury było jak najwięcej architektów, ale cieszymy się także, jeżeli jest ich więcej niż 50%.

LG-K: Z jakimi kosztami musi się liczyć inwestor, powierzając SARP-owi całą procedurę konkursową?

JG: Wymienianie konkretnych kwot jest tutaj niezwykle trudne. O kosztach konkursu decyduje bowiem wiele elementów: koszt organizacji całej procedury, honoraria dla jurorów i wysokość nagród. Przy czym zwykle im wyższe nagrody, tym zainteresowanie konkursem większe. Wynika to z tego, że wykonanie pracy konkursowej wiąże się z wyłączeniem z innych działań projektowych całej pracowni na kilka tygodni. Dlatego autorzy projektów spodziewają się pewnej rekompensaty. W każdym konkursie jest tylko jeden zwycięzca, a pracujących zespołów kilka czy kilkanaście. Ci, którzy laureatami nie zostaną, a ich projekt zostanie doceniony, także liczą na jakąś rekompensatę finansową za pracę włożoną w przygotowanie projektów konkursowych. Nie chcę użyć tu terminu „zwrot kosztów”, bo takim pojęciem nie operuje ustawa Prawo Zamówień Publicznych. Pragnę jeszcze dodać, że Oddziały SARP-u mogą ograniczyć koszty swojego zaangażowania w całą procedurę do realnego minimum, jeżeli zdolności finansowania inwestora są niewielkie, a inwestycja w wymiarze publicznym jest bardzo istotna. Taką zasadę przyjęło Stowarzyszenie. Znam też przypadki rezygnacji jurorów z honorariów w sytuacjach, kiedy inwestor miał trudności finansowe, a inwestycja była społecznie ważna.

Projekt Hali Sportowo-Widowiskowej w Łodzi, pracownia ATJ Architekci

LG-K:
Ale inwestorzy bardzo się obawiają, że te koszty to są setki tysięcy złotych.

JG: Nie, absolutnie nie. Powiedziałem już, że nie chcę podawać konkretnych kwot, ale sądzę, iż łączne koszty organizacji procedury konkursowej, nagród i honorariów jury nie przekroczą kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Natomiast dzięki konkursowi można zyskać duże oszczędności. Dlaczego? Otóż w konkursie szansę zwycięstwa mają projekty umiejętnie operujące przestrzenią, nazwę ją „dodaną” do funkcji podstawowej. Dla inwestora oznacza to, że każdy metr kwadratowy będzie funkcjonalnie wykorzystany. A każdy metr kwadratowy inwestycji to kilka tysięcy złotych. Dzięki dobremu projektowi inwestor zaoszczędzi na kosztach realizacji obiektu, jego użytkowania, remontów itd.
Należy więc patrzeć perspektywicznie, a nie tylko na pierwsze wydatki związane z procesem inwestycyjnym. Dlatego na pewno opłaci się przeprowadzić procedurę konkursową i wyłonić projekt oszczędnie operujący przestrzenią i który będzie gwarantem dobrego gospodarowania środkami finansowymi.

LG-K: Jakiego rodzaju projekt otrzymuje inwestor?

JG: Jest to koncepcja projektowa. Oczywiście w regulaminie konkursu można zdefiniować zakres opracowania, ale zwyczajowo, w standardach nie tylko krajowych, ale europejskich, jest to koncepcja projektowa. Pozwala ona zarówno poznać rozwiązania funkcjonalno-przestrzenne, jak i zdobyć wiedzę na temat rozwiązań materiałowych w zakresie konstrukcji i wystroju architektonicznego oraz wyposażenia technologicznego obiektu. Na podstawie koncepcji projektowej można więc przeprowadzić realną kalkulację kosztów całego przedsięwzięcia. Dzięki temu zamawiający projekt na wstępie wie, ile będzie kosztowała inwestycja – kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt milionów złotych, w zależności od wielkości, standardu i wyposażenia obiektu. W przetargach natomiast bardzo łatwo zadeklarować wartość inwestycji, ale później dotrzymanie tego standardu jest niezwykle trudne.

LG-K: W którym momencie pojawia się wykonawca?

JG: Zgodnie z przepisami, konkurs architektoniczny poprzedza procedurę zamówienia publicznego. Jego laureat zwykle opracowuje projekt budowlany, który może być podstawą do rozpoczęcia procedury przetargowej, związanej z wyborem wykonawcy. Inwestor organizujący czy współorganizujący przetarg, dzięki temu, że zna rozwiązanie projektowe i kosztorys, może ocenić, które oferty są optymalne. W dyskusjach na temat nowych inwestycji często przytacza się znaną w świecie procedurę „Design and Build” – „Projektuj i realizuj”. W przekonaniu środowiska architektonicznego jest ona tylko z pozoru atrakcyjna. Decydujący się na nią inwestor wprawdzie może otrzymać atrakcyjną cenę, ale nie wie, co za nią dostanie. Czy otrzyma budynek w kształcie kuli, prostopadłościanu czy też w jeszcze innym. Nie wie również, jakie materiały będzie stosował wykonawca. Zazwyczaj jest tak, że ten, kto wygrywa ceną, proponuje takie rozwiązania materiałowe czy funkcjonalne, które są atrakcyjne dla niego, a nie dla inwestora. W efekcie inwestor przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będzie musiał borykać się z problemami utrzymywania obiektu, wykonanego w gorszym standardzie materiałowym. Procedura ta naprawdę naraża zamawiającego na bardzo poważne kłopoty w okresie eksploatacji obiektu.

LG-K: Do redakcji A&S docierają sygnały od użytkowników obiektów, które powstały na drodze przetargu, że zdarzało się, iż nie mieli oni możliwości bezpośredniego kontaktu z projektującym obiekt architektem – pośredniczył między nimi wykonawca.

JG: Polskie zwyczaje realizacyjne często niestety prowadzą do takich sytuacji. A przecież zgodnie z tradycją naszego zawodu i zasadami etyki, jakie obowiązują środowisko architektów, architekt jest bardzo bliskim współpracownikiem zamawiającego projekt i występuje w jego interesie. To on dba o sposób funkcjonowania inwestora w gotowym obiekcie. Proszę mi wierzyć – jeśli występuje spór między wykonawcą a architektem, to zwykle z tego powodu, że architekt chce chronić interes zamawiającego. Architektowi zależy nie tylko na tym, aby jego nazwisko kojarzyło się z dobrą realizacją, ale także na tym, żeby realizacja ta przynosiła chwałę inwestorowi – żeby był rozpoznawany jako orędownik dobrej architektury i dobrych rozwiązań.
Zasady etyki zawodowej, o których wspomniałem, przyjęło zarówno Stowarzyszenie Architektów Polskich dla swoich członków, jak i Izba Architektów dla członków tej organizacji. Dotyczą więc całego środowiska architektów.

LG-K: Czy zdarza się, że w konkursie wygrywa jakiś projekt, a inwestor realizuje zupełnie inny?

JG: Owszem, zdarzało się, że inwestor z różnych, trudnych do zrozumienia powodów nagle odstępował od zamysłu realizacji obiektu w kształcie wskazanym przez rozwiązania konkursowe. W ostatnich latach jednak takie praktyki są coraz rzadsze – być może wynika to z tego, że inwestorzy zyskali świadomość, że budowa obiektu nie powinna być obarczona ryzykiem przypadkowych decyzji, które pojawiają się już po procedurach konkursowych. Ponadto wzrasta zaufanie do rozstrzygnięć konkursowych i wiara w to, że gremium sądu konkursowego wybiera rozwiązanie optymalne dla danego miejsca, lokalizacji i dla danej sytuacji inwestycyjnej.

LG-K: Czy mógłby Pan wymienić jakieś obiekty sportowe w Polsce, które ostatnio powstały bądź powstają w oparciu o rozstrzygniecie konkursu SARP?

JG: Lista takich obiektów byłaby długa i trudno je wszystkie wymienić. Dobrymi przykładami są powszechnie znany stadion piłkarski w Kielcach, którego projekt powstał w pracowni ATJ Architekci Sp. z o.o (architekci Jacek Kwieciński i Tomasz Kosma Kwieciński) czy hala sportowa przy zespole szkół w Konstancinie-Jeziornej – pracowni BiM Sp. z o.o. (architekci Andrzej Bulanda i Włodzimierz Mucha).

LG-K: Jak można skontaktować się z SARP-em w sprawie organizacji konkursu?

JG: Polecam stronę www.sarp.org.pl, gdzie można znaleźć adresy Zarządu Głównego i wszystkich Oddziałów SARP-u.

LG-K: Czy coś jeszcze chciałby Pan dodać?

JG: Na zakończenie chciałbym jeszcze raz zaapelować do wszystkich inwestorów, którzy planują budowę obiektów sportowych czy rekreacyjnych, aby nie obawiali się procedur konkursowych. Pragnę ich zachęcić, aby szczegółowo przeanalizowali sukcesy realizacyjne i funkcjonalne obiektów, które powstały w wyniku konkursów. Sami z pewnością dostrzegą, że konkursy architektoniczne to najlepszy sposób dochodzenia do wyboru optymalnych rozwiązań architektonicznych, funkcjonalnych oraz materiałowych i jednocześnie gwarantujący, że decyzje będą podejmowane na podstawie konkretów, a nie spekulacji. Wspólnie ze środowiskiem architektów SARP możemy osiągać duże sukcesy realizacyjne.

LG-K: Dziękuję za rozmowę.

  Pozostałe artykuły:

wróć