Menu

Forum

Zaloguj się na forum
Login:
Hasło:
 
 Zapomniałem hasła
 Rejestracja

Ostatnie wiadomości

więcej

Galerie

 
 
 

więcej

więcej

Przegląd prasy

Przegląd Prasy / Magazyn Rowerowy / Waga piórkowa

Waga piórkowa

2008-03-13


Przetestowaliśmy najnowszą, superlekką karbonową Meridę Carbon FLX Target 8, czyli karbonowego górala ze sztywnym widelcem. Okazała się być nie wymysłem dla fetyszystów, lecz po prostu wysokiej klasy rowerem do płaskich maratonów.

 

Sprzęt Co jest w czerwonych piastach Mavików CrossMax, w technicznej stylistyce korb FSA i osprzętu SRAM X.0 czy w seledynowych płomieniach zdobiących ramę, co przyciąga wzrok i zachęca do bliższego zapoznania się z tym rowerem. Stojąc w korytarzu naszej redakcji, Merida zwracała uwagę wszystkich przechodzących osób. Ci, którzy wzięli ją do rąk, byli zazwyczaj oszołomieni. Ośmiokilogramowy rower górski robił wrażenie. Zwłaszcza że trzymanie się priorytetu niskiej masy daje się zauważyć w zasadzie tylko w braku amortyzatora i delikatnych oponach. Pozostałe elementy to „pewniaki” sprawdzone na trasach przez wielu bikerów. Nowością jest karbonowa korba FSA K-Force Lite oraz komponent decydujący o nietypowym charakterze tego roweru - sztywny karbonowy widelec o rozbudowanej koronie, wprowadzony na rynek przez Meridę w tym sezonie wraz z nową ramą. Jego ważną zaletą, poza deklarowanymi przez producenta świetnymi parametrami wytrzymałościowymi, jest uniwersalność w zakresie kompensacji skoku zawieszenia. Dzięki podkładce na rurze sterowej i odpowiedniej konstrukcji tejże możemy zamontować widelec do ramy zaprojektowanej do amortyzatora o niższym lub wyższym skoku. Rama wykonana została w formie pod ciśnieniem, przy czym jako osnowę wykorzystano inny niż dotąd materiał, znacznie zwiększający, zdaniem producenta, sztywność uzyskanego kompozytu oraz jego odporność na uderzenia. Całość ma sportową, dość krzykliwą stylistykę, ale takie detale, jak kute tylne haki czy obejma siodła, swymi łagodnymi, klasycznymi kształtami dodają rowerowi szlachetności. Naszym zdaniem po liftingu rama prezentuje się najlepiej w całej „karbonowej” historii Meridy.
Rower zaopatrzono w różne tarcze hamulcowe. Ta z przodu ma średnicę 180 milimetrów. Naszym zdaniem wystarczyłyby mniejsze, rower byłby jeszcze lżejszy, a siła hamowania adekwatna do prędkości rozwijanych w terenie bez amortyzatora. Opony Maxxis MaxLite 310 szokują niską masą, ale straszą delikatna budową. Testowany przez nas egzemplarz był jednak nieco „przedseryjnie” skonfigurowany. Te, które pojawią się w sklepach, wyposażone będą w cieńsze, ale odporniejsze na przebicie CrossMarki. Dodawane do kompletu pedały to nie byle co, ale luksusowe, tytanowe „ubijaki”. Cóż, można się tylko cieszyć.

 

Jazda Meridą pokazuje, jak duży wpływ na zwrotność roweru ma masa i sztywność zespołu „przednie koło – widelec”. Minimalna bezwładność tej części bike’a powoduje, że rower prowadzi się niezwykle precyzyjnie, przypominając w tym dobrą szosówkę. Trudno porównać to do wrażeń, jakich dostarcza przeciętny góral. Merida jeździ, jakby ścigał przestrzeń przed sobą. Na pewno nie bez znaczenia była tu obecność zaledwie 310-gramowych opon Maxxisa. Należy pamiętać, że w seryjnej wersji, po zmianie opon, przód będzie jednak o ok. 200 g cięższy. Dodatkowy balast nigdy nie cieszy, ale w tym przypadku dystrybutor podjął dobrą decyzję. Taka sztywna konstrukcja wymaga pewnych, mocnych opon, są one przecież znacznie bardziej obciążone niż w  rowerach amortyzowanych (MaxLite’y przebiliśmy po pierwszych kilku zjazdach). Geometria ramy i widelca jest bardzo uniwersalna, podkładka dystansowa pod główką jest dobrze dobrana, pozwala swobodnie czuć się zarówno na podjazdach, jak i zjazdach. Rower dobrze pochłania niewielkie wibracje od podłoża, ale brak amortyzatora daje się we znaki na kamieniach i technicznych zjazdach, gdzie potrzeba znacznie więcej koncentracji niż zazwyczaj. Jazda po nierównej kostce czy zmrożonym błocie po ok. godzinie powoduje ból nadgarstków, dół pleców też dostaje w kość. Bądź co bądź jest to jednak sztywny rower. Meridę bardzo łatwo poderwać do góry, lądowanie natomiast wymaga wprawy, bo nic za nas nie zamortyzuje uderzenia. Nie dziwi więc też, że najlepsze wspomnienia mamy z jazdy Meridą po szutrach i krętych, ale względnie „gładkich” leśnych trasach, tam bowiem najpełniej wykorzystaliśmy jej atuty - zdolność  przyspieszania i zwrotność. W szybkich zmianach prędkości bardzo pomaga też wyśmienicie działający napęd  i hamulce. Korba FSA sprawnie zmienia przełożenia, dobrze tym samym uzupełniając mistrzowską grupę X.0. Niska masa i sztywność tworzą szosowy potencjał tego roweru, barier prędkości pozostaje jedynie brak twardych przełożeń.

 

PLUSY:
+ bardzo niska masa
+ świetne własności jezdne
+ najwyższej klasy komponenty


MINUSY:
- tylko jeden rozmiar ramy

 

Rama: karbonowa Merida Carbon FLX Nano Disc
Widelec/TUMIK: karbonowy X-Mission Carbon SuperLite
Napęd: SRAM X.0/X.9, korba FSA K-Force Lite
Hamulce: Avid Juicy Ultimate, 180/160 mm
Koła: obręcze, piasty Mavic CrossMax SLR DIsc, opony Maxxis CrossMark 26x2,1
Osprzęt: mostek i sztyca FSA K-Force, kierownica FSA K-Force Lite, siodo Selle Italia SLR Carbon
Merida Polska,
tel. 032 273 32 32, rowerymerida.com.pl
13 999 z
7,9 kg (bez pedałów)


  Pozostałe artykuły:

wróć